Testujemy Mikrusa MR 300 – jedyny polski mikrosamochód

Mikrus MR 300 - produkowany w Mielcu w latach pięćdziesiątych - dziś jest już legendą. Jako jeden z niewielu dziennikarzy w Polsce miałem okazję przejechać się tym samochodem.

fot. Sławomir Draguła

MR 300 to jedyny polski mikrosamochód, który był produkowany seryjnie. W latach 1958–1960 powstało tych autek tylko 1700. Model, którym miałem okazję jeździć, pochodzi z 1959 roku. Należy do Romana Świerca z Opola i wygląda, jakby wczoraj wyjechał z fabryki. Ze względu na walory historyczne, wiek, stan techniczny i wysoki stopień oryginalności samochód został zarejestrowany jako zabytek.

Nadwozie

Mikrus MR 300 ma 3010 mm długości, 1300 mm szerokości i tyle samo wysokości. Nie grzeszy więc rozmiarami, ale pamiętajmy, że to mikrosamochód, czyli skrzyżowanie skutera z normalnym autem. Zadanie inżynierów z WSK Mielec, którzy pracowali nad Mikrusem, było jasne. Mieli zbudować mały, tani i ekonomiczny w eksploatacji samochód, na który stać będzie klasę robotniczą Polski Ludowej.

Z przodu w oczy rzucają się okrągłe reflektory, mikroskopijne czerwone kierunkoskazy oraz przetłoczenie przebiegające przez środek maski. Jeśli ktoś będzie chciał otworzyć przednią pokrywę, pod którą jest bagażnik, boleśnie się rozczaruje. Bagaże wkładamy tam bowiem z wnętrza samochodu. Otwór znajduje się pod nogami kierowcy i pasażera.

Drzwi mikrusa, tzw. kurołapki, otwieraja się w stronę przeciwną do kierunku jazdy. Na tylnym błotniku znajduje się natomiast duży chromowany wlot powietrza do komory silnika. Tył samochodu to niewielka klapa, z klamką jak do komórki, pod którą znajduje się silnik, chromowany napis Mikrus oraz mikroskopijne okrągłe światełka. Wygląd auta dopełniają koła, a właściwie kółeczka, wyglądające jak te, montowane w taczkach.

Wnętrze

Otwieramy drzwiczki i zajmujemy miejsce za kierownicą. Jest bardzo ciasno. Człowiek postury Pudziana nie ma tu czego szukać. W oczy rzuca się duża biała kierownica z jednym ramieniem, które jest zarazem kolumną kierowniczą. Na metalowej desce rozdzielczej uderza prostota. Największy zegar w białym kolorze to prędkościomierz wyskalowany do 120 km/h. Po jego lewej stronie umieszczono amperomierz.

Po prawej stronie kierownicy, w dece rozdzielczej, znajduje się stacyjka. Dźwigienka powyżej służy do przełączania świateł z krótkich na długie, kolejna dźwignia służy do zmiany kierunkowskazów. Na kokpicie są jeszcze trzy przełączniki – włącznik wycieraczek, świateł awaryjnych i świateł. Uwaga! Samochód nie ma kontrolki paliwa. Jego ilość sprawdzamy za pomocą specjalnego „patyczka”, który wkładamy do baku i w ten sposób odczytujemy poziom mieszanki.

Na przednich fotelach samochód mieści dwie dorosłe osoby, z tyłu miejsce jest co najwyżej dla dwójki dzieci. Poza tym bardzo trudno jest tam się dostać. Kiedy usiadł tam dziennikarz regioMoto.pl (mierzący 177 cm wzrostu i ważący 81 kg), napotkał na spory problem podczas wychodzenia. Bagażnik mikrusa ma 200 litrów pojemności, i jak już wspominaliśmy, jest dostępny jednynie z kabiny.

Napęd

Mikrus jest wprawiany w ruch dzięki dwucylindrowemu i dwusuwowemu silnikowi o pojemności 296 cm sześć. Umieszczony jest on z tyłu i napędza tylne koła. Jego moc to 14,3 KM, co pozwala na rozpędzenie autka do 90 km/h. Zużycie paliwa to według danych fabryki 5-5,7 litra na 100 km.

Po odpaleniu silnika z dwóch rur wydechowych znajdujących się pod tylnym zderzakiem, wydobywają się kłęby białego dymu. Dwusuw pracuje głośno, ale miarowo. Żeby ruszyć, trzeba wiedzieć, jaki jest układ skrzyni biegów, bo różni się on od tego, który znanamy ze współczesnych samochodów.

Jedynkę wrzucamy ciągnąć dźwignię zmiany biegów do siebie, dwójkę – odpychamy dźwignię w stronę miejsca pasażera, trójkę – dźwignię ciągniemy do tyłu i do siebie, czwórkę - do tyłu i w stronę pasażera. Silnik pracuje głośno, a kabina nie jest dobrze wygłuszona. Samochód jest wolny i mało zrywny, ale wszystkie te niedogodności rekompensują pełne podziwu spojrzenia przechodniów i innych kierowców.

Podsumowanie

Mikrus MR 300 to samochód dla miłośników motoryzacji z krwi i kości, prawdziwych pasjonatów. Wprawdzie na upartego może służyć właścicielowi na co dzień, jednak szkoda go używać w drodze do pracy czy na zakupy. O cenach nie piszemy, bo dla swoich właścicieli samochody te są bezcenne. Zresztą ofert sprzedaży Mikrusów nie znaleźliśmy w sieci. 

Plusy

- uznanie i podziw w oczach przechodniów oraz innych kierowców.

Minusy

- w przypadku samochodów zabytkowych nie wypada o nich pisać.

Mikrus MR 300 – dane techniczne

Nadwozie: dwudrzwiowe.
Silnik: dwusuwowy o pojemności 296 cm sześć. i mocy 14,3 KM.
Skrzynia biegów czteroprzekładniowa, ręczna, napęd na koła tylne.
Prędkość maksymalna - 90 km/h.
Średnie spalanie: 5-5,7 l/100 km.
Wymiary w mm (dł., szer., wys., rozstaw osi) 3010, 1300, 1300, 1850. Masa własna 474 kg.

Autor: Sławomir Draguła
4komentarzy
Dodaj nowy komentarz

Komentarze (4)

Komentarz został usunięty.
Komentarz został usunięty.
Komentarz został usunięty.
To jest Trabant starszy typ tzw mydelniczka? produkowali go w niemczech lata 60 te. Silnik z przodu.
Henio, 12.02.2012, 01:05
Witaj Trabancie;)). To nie jest Trabant, NRD produkowało bodajże wtedy jeszcze P60 i był on protoplastą "Trabanta - Satelity", bo Niemieccy inzynierowie z Sachsenring, nadali mu taką nazwę na cześć podbojów kosmicznych ZSRR. Nazwa Trabant to po naszemu Satelita...
Mikrus był całkowicie polską myślą techniczną, zresztą jedną z wielu, były też i nne prototypy mikrosamochodów i były to meduzy, smyki i inne, jednak tylko Mikrus wszedł do produkcji. robili go w WSK Mielec, a motory do nich produkowała WSK Rzeszów.
Jak wynikało z testów było to całkiem fajne autko jak na owe czasy, było proste i niezawodne.... Mój wujek miał taką "brykę" i był bardzo zadowolony z niego, tyle żeby był ciut większy...ale to przecież tym mikro, więc taka jego uroda.
Prawdopodobnie problem sprzedaży tych aut wynikał z ceny, bo były wtedy Mikrusy bardzo drogie - tylko 50-60tyś.
Wojtek, 26.02.2012, 20:23
wg mnie na 100% to Trabant z pierwszej serii, powstało bardzo niewiele.Polacy nie robili mikrosamochodów. Ktoś pomylił marki. W Polsce budowali tylko Syreny. Dziadek opowiadał mi dużo o motoryzacji miał Syrenę chyba 106 luksus, jakoś tak.
Syrena miała już silnik z przodu, zapalany na linkę. Dziadek czasem męczył się w zimę jak mu zamarzła. Miała niestety tylko trzy biegi.
fan aut, 20.02.2013, 01:36
To nie żaden Trabant. Miałem takiego - nawet pojechaliśmy nim z żoną (w 1974 r.!) do ślubu, a potem w podróż poślubną. Przetrwał u nas do 1976, a potem zastąpił go Polski Fiat 125p.
Produkowały go WSK (Mielec i Rzeszów - sprawdź sobie w sieci:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Polskie_Zaklady_Lotnicze ) - wyszło ok. 1800 szt. Mój był z 1958 r. - i jak miał 20 lat jeszcze jeździł (kupił go znajomy z osiedla).
Barbarus65, 31.03.2013, 14:10
Komentarz został usunięty.
Komentarz został usunięty.