Światła do jazdy dziennej - montaż diod LED, poradnik kupującego

Zestaw świateł do jazdy dziennej można kupić już za 150 zł. Montaż LED-ów kosztuje 100 zł, ale można go wykonać samodzielnie.
Montaż świateł do jazdy dziennej
- Światła w technologii LED montujemy na maskownicy zderzaka lub kratownicy wlotu powietrza - mówi Barbara Szczepańska z Auto-Sklepu w Rzeszowie

fot. Bartosz Gubernat

  • Montaż świateł do jazdy dziennej
  • Światła do jazdy dziennej z homologacją
  • Światła LED do jazdy dziennej. Zasady montażu, poradnik kupującego

Jazda z włączonymi światłami mijania przez całą dobę jest w Polsce obowiązkowa od ponad sześciu lat. W dzień można korzystać z przednich świateł do jazdy dziennej, które można zamontować w samochodzie na własną rękę. Dzięki temu można zmniejszyć zużycie paliwa.

Jak wyliczyli eksperci z firmy Philips, oszczędności wynoszą 0,23 l/100 km. Wykonane w technologii LED diodowe światła do jazdy dziennej mają o wiele mniejsze zapotrzebowanie na energię niż halogeny. Zestaw diodowy ma mocy 10 W, a dwie lampy halogenowe aż 110 W. Żywotność popularnych LED-ów też jest wyższa – określa się ją na 10 tys. godzin. Jest to aż 30 razy dłużej od typowych żarówek H7. Poza tym diody świecą jaśniej i bardziej intensywnie. 

Zobacz też: Odcinkowy pomiar prędkości także na autostradach? Bramki mają stanąć jeszcze w tym roku

Polskie prawo określa miejsce montażu świateł dziennych. Trzeba je zainstalować z przodu pojazdu na wysokości od 25 do 150 cm nad powierzchnią jezdni. Odległość między reflektorami nie może być mniejsza niż 60 cm. Należy je zamontować symetrycznie w jednej linii, w tych samych miejscach po obu stronach samochodu. Maksymalna odległość od bocznego obrysu auta to 40 cm.

Zestaw świateł musi posiadać polską homologację. Świadczą o tym oznaczenia na obudowie.

- Muszą być na niej wytłoczone litery „RL", będące oznaczeniem świateł dziennych, oraz symbol „E" z numerem homologacji – podkreśla Łukasz Płonka, mechanik samochodowy z Rzeszowa.

Zobacz oznaczenia homologacyjne


Niektórzy producenci dołączają kopię certyfikatu homologacyjnego, ale nie jest to obowiązkowe. 

Zobacz też: Przyczepy kempingowe - wyposażenie, ceny, rodzaje

Światła do jazdy dziennej można zamontować samodzielnie. Zaczynamy od przymiarki reflektora do miejsca, w którym będzie przykręcony. Jeśli obudowa jest cienka i podłużna, można ją umieścić między kratkami plastikowej maskownicy w dolnej części zderzaka. Wówczas wystarczy wywiercić otwory na mocowanie i kable. Jeśli światła są większe, trzeba wyciąć otwory w zderzaku. Po przymiarce plastikowe elementy trzeba zdemontować. Dzięki temu cięcia będą estetyczne.

Kliknij, aby przejść do fotoporadnika nt. montażu świateł do jazdy dziennej
Montaż świateł do jazdy dziennej diody LED - zdjęcia

Używany do nich piłki o drobnych zębach, noża technicznego z wymiennymi ostrzami lub otwornicy. Po wycięciu otworów krawędzie trzeba wygładzić drobnym papierem ściernym. Do cięcia tworzywo można podgrzać opalarką, ale trzeba to robić z umiarem, aby nie uszkodzić lakieru.

- Jeśli plastikowe kratownice wymagające demontażu są mocowane na zaczepach, nie radzę podważać ich twardym, ostrym narzędziem, na przykład śrubokrętem. Można nim porysować zderzak. Lepiej użyć elementu wykonanego z plastiku, o zaokrąglonych krawędziach – radzi Płonka.

Przed ponownym montażem plastikowych maskownic zderzaka, należy przykręcić metalowe wsporniki podtrzymujące reflektory. Zdarza się, że trzeba je skrócić. Gdy je dopasujemy, można zamontować światła LED i przeciągnąć przewody zasilające pod maskę. 

Zobacz też: Najlepsze sposoby na przewiezienie rowerów samochodem

Drugim etapem montażu jest podłączenie nowych świateł do źródła zasilania. Zależy to od tego, jakie elementy dostarczył w zestawie producent oświetlenia.

- Prostsze rozwiązanie to światła z trzema przewodami. Masę podpinamy do nadwozia. Kabel zasilający do zapłonu, po bezpieczniku pod stacyjkę, ewentualnie do któregoś obwodu związanego ze światłami, na przykład zasilania korektora świateł. Trzeba go zabezpieczyć bezpiecznikiem możliwie najbliżej miejsca podłączenia do zasilania. Ostatni kabel, kontrolny, podpinamy pod światła pozycyjne. Dzięki temu po ich uruchomieniu diody się wyłączą – tłumaczy Sebastian Popek, elektronik z serwisu Hondy Sigma-Car w Rzeszowie.

W przypadku bardziej zaawansowanego zestawu z modułem sterującym schemat jest nieco inny. Kable plusowy i minusowy podpinamy pod klemy akumulatora, a przewód kontrolny jak wyżej. Zadaniem modułu jest wykrycie napięcia ładowania, jeżeli silnik zostanie uruchomiony. Wtedy zaświecą się światła LED. 

Zobacz też: Co każdy kierowca powinien sprawdzać w samochodzie? Poradnik Regiomoto

Kupując zestaw świateł do jazdy dziennej, nie należy kierować się tylko ceną. Najtańsze produkty zazwyczaj są niskiej jakości i nie mają homologacji. Dobre światła powinny być wodoszczelne i wyposażone w metalowy radiator oraz obudowę. Dzięki temu nie będą się przegrzewać i posłużą bardzo długo. Ważne, aby miały hermetyczne wtyczki przewodów.

Odpowietrzniki albo membrany paroprzepuszczalne w obudowie zapobiegają parowaniu kloszy od wewnątrz. W markowych zestawach przetwornice nie zakłócają radioodtwarzacza albo CB radia, co zdarza się po zamontowaniu tańszych świateł. Zestawy LED-ów dobrej jakości kosztują od 150 do 500 zł, zależnie od wielkości. Za ich montaż trzeba zapłacić 100 zł.

Po zamontowaniu świateł nie trzeba jechać do stacji kontroli pojazdów, jak po zamontowaniu haka. Diagnosta sprawdza jednak reflektory do jazdy dziennej podczas przeglądów okresowych.

– Muszą się włączać samoczynnie po uruchomieniu zapłonu, lub silnika i gasnąć po włączeniu świateł pozycyjnych. Mocy i kąta świecenia nie sprawdzamy, bo LED-y dają światło rozproszone i nie jesteśmy w stanie tego skontrolować. Barwa? W zasadzie wszystkie produkty to biel, tyle, że w różnych odcieniach – mówi Piotr Szczepanik, doświadczony diagnosta z Rzeszowa. 

Bartosz Gubernat
fot. Bartosz Gubernat

Autor: Bartosz Gubernat
1komentarzy
Dodaj nowy komentarz

Komentarze (1)

Tak sie zastanawiam którzy producenci dołączaja potwierdzenie homologacji do tych śmiesznych lampek :) tzn. próbowałem taki dokument uzyskać od 15 sprzedawców takich świateł.... najmniej obraźliwą odpowiedzią na potwierdzenie homologacji na papierze było stwierdzenie : Dzwon Pan do CHIN !
orzel, 25.11.2013, 17:52